Gdy dom staje się piekłem

By Aleksandra Sajecka - lipca 23, 2017

Lilly Rum / unsplash.com


Sobota. Spotykamy się na plaży miejskiej. Dużo rozmawiamy o szkole, nie zważając na pędzące wakacje, rodzinie i planach na przyszłość. Ja mimo zbliżającej się wielkimi krokami matury nadal nie potrafię sprecyzować, ani chociaż delikatnie określić co chcę robić w życiu, natomiast  on ma już ustalony plan działania.  Poznajcie Staśka. 

Gdy dom staje się piekłem
Miał czternaście lat, kiedy podjął pierwszą pracę u pana Henryka w warsztacie samochodowym. Z jednej strony w końcu nie był na utrzymaniu ojca alkoholika, braci złodziei, matki będącej matką tylko na papierze, natomiast z drugiej był zdany tylko na siebie. Pracował, zarabiał, płacił rachunki, chodził do szkoły, opuszczał lekcje, pomagał siostrze chorej na nowotwór, brakowało mu czasu, oddawał długi. Później dodatkowo dorabiał jako kelner i czuł się gorszy. Od kolegów z pracy, od dzieciaków z klasy, od klientów restauracji, od ludzi. Nigdy nikt nie powiedział mu, że jest coś wart, że dużo może, że ktoś go kocha. Nigdy nikt nie przychodził do niego na wywiadówki, nie zabierał na wycieczki. Nikt nie trzymał go za rękę, gdy szedł do pierwszej klasy. Nikt nie wołał na obiad, nie dawał prezentów na dzień dziecka. Marzył o normalnym domu, kochających rodzicach, bo od swoich słyszał jedynie wyzwiska, albo nie słyszał nic. Nie pragnął modnych ubrań, butów, szybkiego samochodu, chciał wracać do domu, w którym panuje spokój. Pozostawał mu wstyd, długi ojca, siniaki, połamane żebra i butelki po wódce. 

Statystyki, człowieczeństwo, ambicje
Po śmierci siostry został sam. Popadł w depresję, zaczął pić. Jak sam mówi, jego życie w tamtym momencie było pozbawione sensu i jakiegokolwiek celu. Nie miał po co wstawać z łóżka, chodzić do pracy czy się uczyć. Bóg zabrał mu najbliższą osobę, na której mógł polegać. Po roku życia w apatii postanowił nie powtarzać błędów rodziców, ani starszego rodzeństwa. Wyjechał do Anglii, zarobił pieniądze i po powrocie do Polski napisał maturę, złożył podanie na studia. Ale nie jest on przecież jedynym dzieckiem, które doświadczyło przemocy fizycznej czy psychicznej ze strony rodziców. W 2016 roku policja zanotowała 91 tys. ofiar przemocy dokonanej przez członka rodziny oraz 74 tys. podejrzanych o jej stosowanie. Według statystyk policyjnych 95 proc. sprawców przemocy domowej to mężczyźni, a 88 proc. ofiar to kobiety i dzieci. Dlatego tak istotne jest, żebyśmy nie widzieli tylko czubka swojego nosa, a całą resztę świata, który nas otacza. Świata, który z jednej strony imponuje, a z drugiej krzywdzi.

  • Udostępnij:

Przeczytaj także:

62 komentarze

  1. Z każdej sytuacji jest wyjście. Chociaż brzmi irracjonalnie to wierzę, że zawsze, ale to zawsze znajdzie się rozwiązanie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Martyna (Martini)23 lipca 2017 15:01

    Bardzo mądry i dający do myślenia post. Należy pomagać ludziom i nie być obojętnym na los innych

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety statystyki są zatrważające.... Podziwiam ludzi, którzy mimo wszystko nie poddają się i mają na tyle samozaparcia,aby walczyć o lepsze jutro. Nie ma nic smutniejszego widząc zrezynowanego młodego człowieka, który idzie w ślady takich rodziców...
    Moim zdaniem ważne jest też wsparcie nauczycieli, którzy mogliby takich uczniów wspierać, kiedy wiadomo, że w domu takiej pomocy dzieci nie otrzymają.
    Obserwuję i pozdrawiam!
    e-mally.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo smutne a zarazem prawdziwe, rzadko kiedy ktoś z dobrego serca chce pomóc zrezygnowanym młodym, a tutaj właśnie jest błąd oni zasługują na lepsze jutro... 😔

    OdpowiedzUsuń
  5. Czary-marty.blogspot.com23 lipca 2017 16:59

    Poruszylas bardzo trudny temat

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo mądry i dający do myślenia post :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Masakra. To są prawdziwe problemy a nie te błahostki którymi się czasami na codzień przejmujemy

    OdpowiedzUsuń
  8. Natalia Gołuch23 lipca 2017 22:30

    Aż sobie wyobraziłam " Sobota. Spotykamy się na plaży miejskiej. Dużo..".
    To trudny temat, ale Ty przedstawiłaś go bardzo dobrze, a statystki są przerażające.

    OdpowiedzUsuń
  9. Adrianna Andrzejewska23 lipca 2017 23:03

    Dobrze zauważać i podkreślać tak poważny problem. Wielu nie zwraca na to uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  10. Angelika Ziętek24 lipca 2017 11:06

    Tekst daje do myślenia. Poruszyłaś bardzo trudny problem.

    www.naturalnieandzia.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. Zakupoholiczka 9624 lipca 2017 11:15

    Bardzo trudny temat ale dobrze napisany :) Świetny post i bardzo daje do myślenia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Biedny chłopak. Dobrze, że znalazł w sobie siłę, by odmienić swój los. Poruszyłaś niezwykle ważny temat.

    OdpowiedzUsuń
  13. Każdy z nas potrzebuje miłości i domowego ciepła, dlatego nie dziwię się temu chłopakowi, że marzył o takich z pozoru przyziemnych rzeczach. Przemoc to okrutna sprawa. Nikt nie powinien jej doświadczać, bo nikt na nią nie zasługuje, bez względu na to, jakim jest człowiekiem. Idealnie to podsumowałaś: Dlatego tak istotne jest, żebyśmy nie widzieli tylko czubka swojego nosa, a całą resztę świata, który nas otacza. Świata, który z jednej strony imponuje, a z drugiej krzywdzi. Nie powinniśmy przechodzić obojętnie obok ludzi, którym dzieje się jakakolwiek krzywda.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie wiem co napisać....poruszyłaś temat, który jest szokujący, ale właśnie tak jest! Nawet sobie nie zdajemy sprawy, gdy idziemy ulicą między blokami, że właśnie gdzieś tam dzieje się krzywda. Ofiary zazwyczaj milczą, więc dobrze że historia Staśka nie została zakopana w piasku.
    Co z uczelnią, studiuje? Świetny wpis!

    OdpowiedzUsuń
  15. Andżelika Kwiecień24 lipca 2017 14:36

    Takich historii jest mnóstwo i to jest najgorsze. Dobrze, że poruszasz takie tematy.

    Pozdrawiam. :)
    kwiatki-wariatki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Gabriela Jaworska24 lipca 2017 21:49

    Jejku historia chłopaka bardzo łapie za serce i na prawdę spotkał go przykry los w życiu na który nie zasłużył :/
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  17. Niestety w tej historii najgorsze są właśnie te statystyki. Żyjemy obok rodzin, gdzie przemoc jest na porządku dziennym i nikt z nas nie ma o tym najmniejsze pojęcia. Rodzina wydaje się być przykładka, kochającą i bez żadnych problemów. Jednak w życiu, jak to w życiu, zawsze jest drugiee dno. I nigdy nie wiemy, czy ten sąsiad za ścianą to naprawdę taki miłu uczynny człowiek, czy może bestia w ludzkiej skórze.

    OdpowiedzUsuń
  18. Natalia Raszkiewicz25 lipca 2017 10:03

    Najgorsze są tutaj statystyki- często jest nam po prostu wygodniej nie zwrócić na coś uwagi, ignorować. :/ Jego historia mocno łapie za serducho. Dobrze. że poruszasz takie tematy. A jego historia może być przykładem, że bez względu na wszystko można osiągnąć co chcemy- dostać się np na wymarzone studia.

    OdpowiedzUsuń
  19. WOW! Historia strasznie poruszająca. Ten człowiek się pogubił niestety. Mamy koleżankę, której mama jest w psychiatryku, a tata ją biję. Zaczęła pić, palić. W szkole nie jest za bardzo lubiana. Każdy ma jej nagie fotki i rozsyła dalej by każdy je zobaczył :/ Eh.... tacy ludzie to mają....

    OdpowiedzUsuń
  20. Niezwykle trudny temat. Niestety mam sąsiadów, którzy stwarzają dokładnie takie same warunki. Na szczęście namówiłam rodziców, żeby zgłosić to do odpowiednich służb i rozwiązanie sytuacji jest już na dobrej drodze ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. To straszne i dla mnie nei do pojęcia, jak można zgotować taki los dziecku. Nie każdy potrafi być tak silnym i poradzić sobie w życiu, nie powielając błędów rodziców.

    OdpowiedzUsuń
  22. Aleksandra Sajecka25 lipca 2017 15:42

    Studiuje i idzie mu bardzo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Klaudia Lisiecka25 lipca 2017 16:01

    Mądrze napisane! Kiedyś twierdziłam, że problem przemocy fizycznej dotyczy bardziej tych biednych rodzin, aczkolwiek teraz wiem, że to nie jest reguła. I masz rację, że trzeba patrzeć na coś więcej niż czubek własnego nosa ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. kaja wichowska25 lipca 2017 16:20

    Ja nie potrafie sobie wyobrazić co takie osoby maja w głowach... cos okropnego, naprawde. Szczerze Wspolczuje pokrzywdzonym bo na pewno ma to duzy wpływ na nich w dalszym zyciu i rozwoju..

    Caiawichowska

    PinkyPromiseGang 👈🏻oddaje obserwacje

    OdpowiedzUsuń
  25. Tak naprawdę nigdy nie wiadomo, czy u sąsiadów za ścianą nie dzieje się podobna sytuacja. Nie regułą jest, że do takich przypadków dochodzi tylko w biednych rodzinach. Każdy może i każdy mógł to przeżyć więc przede wszystkim należy docenić swoje życie, a później pomóc, gdy jest taka potrzeba, komuś kto tej pomocy potrzebuje.

    pozdrawiam cieplutko myszko :*
    ayuna-chan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. Masza rację. Wszystko byle nie pakować się w zbędne kłopoty. Ludzie boją się reagować, ale z drugiej strony gdy znajdzie się taka jedna osóbka to ludzie zaczną dostrzegać że ich pomoc jest potrzebna. Strach przed nieznanym. To smutne, ale i prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
  27. To jest straszne, że takie rzeczy się dzieją na świecie, a ludzie sobie nie zdają w większości z tego sprawy...

    OdpowiedzUsuń
  28. OkayIhavebook25 lipca 2017 18:20

    Bardzo ciekawy post i zgadzam się z twoimi słowami.

    OdpowiedzUsuń
  29. świetny wpis❤
    lepiej być czystym człowiekiem,bez zarzutów

    OdpowiedzUsuń
  30. Monella-reads25 lipca 2017 21:50

    Wow naprawdę dobry wpis!
    Wręcz pochłaniałam kolejne zdania, masz bardzo przyjemny styl pisania, więc nie odczuwasz wszystkich zdań, które już przeczytałaś i tak niespodziewanie docierasz do końca.
    Będę zaglądać częściej! :D
    Pozdrawiam x

    OdpowiedzUsuń
  31. Aleksandra Sajecka25 lipca 2017 22:26

    Dziękuję, to miód dla moich uszu! :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Mój ojciec jest alkoholikiem i ogólnie nałogowcem jak cała jego rodzina. Wszyscy świetnie wykształceni itd. Ale nie dlatego wybrałam życie bez niego. Podniósł na mnie kilka razy rękę, czy znęcał się nade mną psychicznie, ale widzę jak to działa. Jego ojciec był dla niego lepszy, ale dla mnie jest przecudowny... jak mój pewnie będzie dla swoich wnuków.

    OdpowiedzUsuń
  33. nałogi to coś okropnego... alkoholizm... narkotyki...
    problemy w domu to naprawdę
    ciężki temat.
    post naprawdę warty uwagi!
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  34. OkayIhavebook26 lipca 2017 09:49

    Poruszyłaś bardzo ciekawy temat, tak samo bardzo ciekawie napisane, To są tematy można uznać, że tabu i takie najtrudniej się pisze. Szacun!

    OdpowiedzUsuń
  35. Jestem u ciebie po raz pierwszy, a już wiem że zostanę tutaj na dłużej. Bardzo fajnie to napisałaś i poruszyłaś ten temat w na prawdę ciekawy sposób :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Świetny post, daje do myślenia

    OdpowiedzUsuń
  37. Super post, bardzo przydatny :)
    http://nouw.com/aleksey

    OdpowiedzUsuń
  38. Magdalene Anne27 lipca 2017 00:12

    Aż się smutno robi, kiedy czytam takie przerażająco prawdziwe historie... I pomyśleć, że to dzieje się wszędzie...

    OdpowiedzUsuń
  39. Karolina Bergolc27 lipca 2017 00:20

    Ja mam 24 lata i nadal nie dokońca sprecyzowałam wizję swojej przyszłości ;) na pewno wiem , że stylizacja rzęs będzie nieodłącznym elementem mojego życia , ale często po prostu przypadek pisze mi najlepsze scenariusze. :) Co do historii jest smutna , niestety takie historie mają miejsce w prawdziwym życiu :( Ps. Przepiękna jesteś :) widziałam twoje zdjęcie w "o autorce" :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Kamila Szyprowska27 lipca 2017 09:48

    super wpis :) fajnie się go czyta!

    OdpowiedzUsuń
  41. Bardzo ciekawy post jak i cały blog:)

    OdpowiedzUsuń
  42. Marta Michalik27 lipca 2017 17:46

    Post na ważny temat, dobrze że jest poruszany 👍

    OdpowiedzUsuń
  43. Trochę smutny wpis. Osobiście nie lubię takich czytać bo bardzo dołują. Jednak takie rzeczy się zdarzają

    OdpowiedzUsuń
  44. Gdy tylko przeczytałam tytuł pomyślałam o swoim życiu.
    Ciekawa treść, zostanę na dłużej.

    OdpowiedzUsuń
  45. Amazing post, dear! Looks wonderful :)
    Hugs ♥
    LIANA LAURIE

    OdpowiedzUsuń
  46. Amazing post, dear! Looks wonderful :)
    Hugs ♥
    LIANA LAURIE

    OdpowiedzUsuń
  47. Ciekawie napisany post. Niestety takie historie jak ta wyżej pojawiają się coraz częściej. To przykre do czego zmierza ten świat..

    OdpowiedzUsuń
  48. Smutne i boleśnie prawdziwe...

    OdpowiedzUsuń
  49. Wielu moich przyjaciół ma taką sytuację, bardzo boleśnie się to czyta. Każdy chciałby słyszeć, że coś znaczy, że ktoś jest z nas dumny.
    Podzrawiam,
    Aleksandra Drążek.

    OdpowiedzUsuń
  50. Niestety po takich dzieciach czasem nawet nie widać jak wielki problem w życiu mają :/

    OdpowiedzUsuń
  51. Wiktoria Hebdzyńska29 lipca 2017 10:27

    Smutny post, ale uważam że trzeba uświadamiać problem przemocy domowej

    OdpowiedzUsuń
  52. g ga (Granivera)29 lipca 2017 16:39

    To niestety smutna rzeczywistość. Ciężki temat. Podziwiam każdego, komu udaje się z takich rodzin wyrwać i wyrosnąć na ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  53. Karolina Konieczna30 lipca 2017 11:08

    Naprawdę świetny blog, zostawiam obserwacje! <3

    OdpowiedzUsuń
  54. Gabi Kwiatkowska1 sierpnia 2017 02:27

    aż mam łzy w oczach czytając o tym.. zbyt dużo ludzi tego doświadcza a zbyt mało mówi o tym głośno..

    http://wooho11.blogspot.com/ - Zapraszam na nowy wpis <3

    OdpowiedzUsuń
  55. Edyta Masarczyk4 sierpnia 2017 15:46

    życie, życie....

    OdpowiedzUsuń
  56. Kinga Kosowicz5 sierpnia 2017 16:42

    Ojejku, wzruszające :(

    OdpowiedzUsuń
  57. Paulina Klonowska10 sierpnia 2017 09:37

    Zbyt wiele krzywdy na świecie... Wzruszyłam się czytając ten tekst. Krótko, ale niezwykle treściwie.
    Dodaję do obserwowanych.
    https://zyjzielono.blogspot.com/
    Zapraszam również do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  58. 91 tysięcy ofiar odnotowała policja, a ile ofiar boi się przyznać do tego że ma oprawce. Niestety nie każdy może zaznać ciepła rodzinnego ;(

    OdpowiedzUsuń
  59. Justyna Najbauer20 sierpnia 2017 22:26

    Niestety często nie chcemy widzieć, czy słyszeć co dzieje się u sąsiadów. Jak to bywa z naszą mentalnością.. Najlepiej nie wtrącać się mówili..

    OdpowiedzUsuń
  60. Szkoda,że często ludzie udają, że nie widzą czyjejś krzywdy. Jeśli w końcu już ją zauważą, często organy, które mogłyby pomóc, stwierdzają, że przecież nic złego się nie dzieje. A mogłoby być lepiej...

    OdpowiedzUsuń
  61. Bardzo lubię Twoje posty :) są mega ciekawe
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń